czwartek, 23 stycznia 2014

Minuta nonsensu.

Mistrz powiedział: "mówiąc o rzeczywistości usiłujecie ująć w słowa to, co niewypowiedziane; tym samym wasze słowa z pewnością zostaną zrozumiane opacznie. Tak więc Ci, którzy czytają wersję rzeczywistości zwaną Pismem Świętym, stają się głupi i okrutni, gdyż nie podążają za zdrowym rozsądkiem, lecz za tym, co sami uznają za przesłanie zawarte w świętej księdze" W zanadrzu miał idealną powieść, by to zilustrować:

Wiejski kowal znalazł ucznia chętnego do ciężkiej pracy za niewielką opłatą. Kowal od razu zaczął udzielać młodzieńcowi instrukcji: "Gdy wyjmę rozgrzaną stal z ognia, położę ją na kowadle, a kiedy skinę głową, uderzysz w nią młotem". Czeladnik uczynił dokładnie to , co myślał, że mu kazano. Następnego dnia był miejscowym kowalem. 



Ateista poprosił: "powiedz mi, czy istnieje Bóg - naprawdę?"

Mistrz odparł: "Jeśli chcesz, bym był z Tobą absolutnie szczery, nie odpowiem na to pytanie"

Uczniowie chcieli się później dowiedzieć, dlaczego nie odpowiedział ateiście. 

"Ponieważ odpowiedź na jego pytanie jest niemożliwa" - odparł Mistrz.

"A więc jesteś ateistą?"

"Oczywiście, że nie. Ateiści popełniają błąd polegający na zaprzeczaniu temu, o czym niczego nie da się powiedzieć".

Po krótkiej przerwie na przemyślenie tych słów, dorzucił:
"Ateiści popełniają błąd polegający na zapewnianiu o tym."


A. de Mello - Minuta Nonsensu

piątek, 17 stycznia 2014

"Jakiej nieskończoności bytów trzeba by, aby w każdej chwili, na każdym rozdrożu, w każdej sekundzie iść we wszystkich możliwych kierunkach? A jednak te niezapisane karty istnieją i czasem pojawiają się jak pocztówka z przeszłości, jak nie zmienny zapach mieszkania, w którym dojrzewałeś. Czekając na Ciebie, chcą, byś poświęcił im sekundę zapracowanej uwagi, by z nieoczekiwaną czułością rozlać się nagle na czas i obszar rzeczy niewydarzonych, zdarzeń nieodbytych, sytuacji niedoszłych, możliwości muśniętych tylko przelotnym otarciem dwóch strumieni powietrza popychanego przez zdążające ku sobie i mijające się osoby..."

Jan Antoni Homa - Kręgi albo kolejność zdarzeń

"Chciałbym by na koniec dali mi, przewinąć swe życie jeszcze raz jak film..."

L.U.C. - Sentymenty w magazynie wspomnień


niedziela, 29 grudnia 2013





"Przecież ja nie chce od nich nic,
chce normalnie żyć,
chce znów kochać i spokojnie śnić.
Chce szczęśliwym być,
chce z nią siedzieć w domu i pierdolić syf.
Mówią, ze świat nie sprzyja dzisiaj związkom.
Mówią, ze rzadko angażuje się dziś mocno.
I niby wiem, ze mogę wszystko z tą miłością,
ale czemu my popsuliśmy te dobre dziewczyny?
Czemu z tymi złymi chcemy zakładać rodziny?
Czemu kiedy się staramy to one odchodzą?
Czemu kiedy olewamy one dzieci rodzą?
Podnieca je, kiedy jesteśmy zimni,
tylko wtedy często już nie potrafimy być inni.
Mam w sobie małego chłopca, który czasem płacze
 i mam tez władcę, który zawsze da rade..."

środa, 25 grudnia 2013

S.J. Lec

I ja mam chwile filozoficznej zadumy. Staję sobie na moście nad Wisłą, od czasu do cza­su spluwam na fale i myślę przy tym: Panta rei. 

Biedny, kto gwiazd nie widzi bez uderzenia w zęby.

Czasami mnie diabeł kusi, by uwierzyć w Boga. 







środa, 13 listopada 2013

Papaoutai




"Serons-nous détestables,
Serons-nous admirables,
Des géniteurs ou des génies,
 Dites-nous qui donne naissance aux irresponsables"


Słyszałem ten kawałek kilka razy a w ogóle nie interesowało mnie o czym jest. Wczoraj zobaczyłem teledysk pierwszy raz i znalazłem tłumaczenie. Poruszający utwór...

niedziela, 10 listopada 2013

Dożylnie




Mam myśli brudne jak wielu ludzi ręce
Wokół mnie burdel
Ile kosztuje szczęście?
Znasz cenę to dobrze i źle
Bo jest drogo
Dobrze i nie jest iść swoją drogą
Jestem chmurą na wietrze tuż nad twoją głową
Chmurą z twoich płuc wydychaną nerwowo
Jestem szlugiem, który odpalasz jeden za drugim
Każdy buch odkłada się i kumuluje jak długi
Dzień długi, noc krótka
W dzień szlugi, w noc wódka
Dzień – noc
Dzień - noc
Dzień - noc
Kurwa, jestem proszkiem nasennym
Daję ci te klika godzin bo odszedł ktoś bliski
Musisz się z tym pogodzić
Tak jak w tym samym bloku
Te klika rodzin
Ludzi zjadają choroby, jak najtwardsze drewno kornik
Otwierasz oczy
Znów szlug, wdychasz chemię
Jestem dymem, wnikam w dywan, firanki i boazerię
Jestem korporacją, każde ci brać prace do domu
Wyścig szczurów,
Znów proszki nasenne, znów nie ma urlopu
Znów porno, znów śnieg, znów szlug, znów wdech
Proszę nie kocham mnie, bo zabija cię!

Dostarczam ci to wszystko dożylnie, niewinnie
Dożylnie
Ten twój cały ukochany syf
Przez zardzewiałą igłę
Budzisz się i mówisz:
Kurwa, życie miało być sprawiedliwe
Proszę, nie kochaj mnie bo kiedyś cię zabiję
Zabije!
Zabije!
/2x

Jestem kropla z heroiny, która płynie po srebrze
Jestem Łazami twojej matki, bo wie że bierzesz
Jesteś wjebany na amen
W imię ojca, syna nie pomaga już lament
Ma marnotrawnego syna
Jestem bezdomnym pijakiem w dziurawych butach
Który ma krzyż nałogu na plecach
Na kolana upadł
Jego cera fioletowa, jak przez chleb denaturat
Jestem jak jego charakter – nie możesz mi ufać
Otwierasz oczy, nie wiesz gdzie jesteś, masz kaca
Chyba film ci się zerwał, jak w starym kinie taśma
Jestem tym pierwszym piwem, które otwierasz z rana
Chcesz jechać do niej, bo energia cię rozsadza
Jestem niewinnym dzieckiem, które ginie na pasach
Bo kierowca wstał, wsiadł w furę, a wczoraj zachlał
Mówisz mi, że to lubisz, ja myślę że już musisz brać
Coś co cię zjada jak sumienie dobrych ludzi
Jestem bólem w twoim sercu
Promilami w twoich żyłach
Chcesz czegoś więcej, nie wystarcza ci już przyjaźń
Nie kochaj mnie, bo to w zła stronę idzie
Bo dostarczam ci to wszystko dożylnie

Dostarczam ci to wszystko dożylnie, niewinnie
Dożylnie
Ten twój cały ukochany syf
Przez zardzewiałą igłę
Budzisz się i mówisz:
Kurwa, życie miało być sprawiedliwe
Proszę, nie kochaj mnie bo kiedyś cię zabiję
Zabije!
Zabije!
/2x


tekst zaczerpnięty ze strony www.teksciory.pl


sobota, 9 listopada 2013

Wiedźmin

Zoltan Chivay, krasnolud („Chrzest ognia”):

"- Źle wróżę waszej rasie, ludzie – rzekł ponuro Zoltan Chivay. – Każde rozumne stworzenie na tym świecie, gdy popadnie w biedę, nędzę i nieszczęście, zwykło kupić się do pobratymców, bo wśród nich łatwiej zły czas przetrwać, bo jeden drugiemu pomaga. A wśród was, ludzi, każdy tylko patrzy, jakby tu na cudzej biedzie zarobić. Gdy głód, to nie dzieli się żarcia, tylko najsłabszych się zżera. Proceder taki sprawdza się u wilków, pozwala przetrwać osobnikom najzdrowszym i najsilniejszym. Ale wśród ras rozumnych taka selekcja zazwyczaj pozwala przetrwać i dominować największym skurwysynom. Wnioski i prognozy wyciągnijcie sobie sami."




Zoltan Chivay, krasnolud, pytany przez Geralta o pochodzenie łupów („Chrzest ognia”):

"Moją ogromną przywarą jest niepohamowana dobroć. Ja po prostu muszę czynić dobro. Jestem jednak rozsądnym krasnoludem i wiem, że wszystkim wyświadczyć dobra nie zdołam. Gdybym próbował być dobry dla wszystkich , dla całego świata i wszystkich zamieszkujących go istot, byłaby to kropelka pitnej wody w słonym morzu, innymi słowy: stracony wysiłek. Postanowiłem zatem czynić dobro konkretne. Jestem dobry dla siebie i dla mojego bezpośredniego otoczenia."