środa, 2 czerwca 2010

Coś dłuższego.

"(...)Wyobraźmy sobie, że jedną z dwóch rąk ktoś nam od dzieciństwa przywiązywał bandażem do ciała. Tak rośliśmy, posługując się ułomnie, ale w miarę sprawnie tylko drugą ręką. Oczywiście wielu rzeczy nie mogliśmy robić. Czynności wymagające obydwu rąk były całkowicie wykluczone. Trwało to latami. Na swój sposób przywykliśmy do tego, zazdrościliśmy jednak ludziom z obydwiema rękami. "Och, jakże m musi być łatwo! Co za szczęściarze, nic dziwnego, że jest im w życiu lepiej niż mnie! Ja to mam okropnie, czemu mnie to spotkało? Idę przez życie z tą jedną ręką i tyle mnie szans i możliwości omija. Nic dziwnego, że jest mi źle" - rozmyślamy ze smutkiem nad swym nieszczęściem. Chyba że... Chyba że nagle sami zobaczymy lub ktoś nam zwróci uwagę, iż ten krępujący drugą rękę bandaż - choćby pierwotnie został założony przez matkę czy ojca - można przecież odwinąć. Albo zrobimy to osobiście, sprawną ręką, albo uwolni nas z pęt ktoś pomocny. Wtedy nastąpi olśnienie: tej drugiej ręki nigdy nie brakowało, tylko była unieruchomiona. Na razie jeszcze będzie przez jakiś czas niezbyt sprawna, ale skoro się odnalazła i nic jej nie brakuje, to reszta zależy już tylko od ćwiczeń. A ćwiczenie, jak każda nauka, zależy w największym stopniu od motywacji. Kto bardzo chcę, ten uczy się szybko. Zresztą, zanim osiągniemy pełną oburęczność, można od razu zacząć posługiwać się obydwiema rękami, choćby początkowo nie było to łatwe. Reszta jest kwestią czasu. Jedno jest pewne: niedługo nikt nie zauważy śladów wcześniejszej ułomności. Dwuręczna osoba znajdzie się w jednym szeregu z tymi, którym wcześniej zazdrościła sprawności i możliwości działania. Fanfary(...)"
Ewa Woydyłło - Poprawka z matury


W dalszej części której nie napisałem jest objaśnienie metafory związanej z ręką.
Jeśli czujesz, że ten cytat przemawia do Ciebie w jakimś stopniu to przeczytaj całą książkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz