"Przecież moje życie, moje! miało wyglądać zupełnie inaczej..."
"A jeśli Polska to właśnie ta ojszczana klapa?"
"Boję się rano wstać, boję się dnia, codziennie rano boję się otworzyć oczy, ze strachu przed świtem, zupełnie nie wiem, co zrobić z nadchodzącym dniem. No nie mogę. Mam niby jakieś obowiązki, a przecież – pustka, jakby zupełnie nie miało znaczenia czy wstanę czy nie wstanę, czy zrobię coś, czy nie zrobię - ja pierdolę higiena - jedzenie, praca, jedzenie, praca, palenie, proszki, sen. Ja pierdolę, kurwa."
"Co za ponury absurd... Żeby o życiu decydować za młodu, kiedy jest się kretynem?"
"Ja tu ginę, Mamo!"
"Jestem skrajnie wyczerpany a przecież jest rano..."
"Nie udało mi się życie; zmarnowałem. Uciekłem od pierwszej jedynej miłości. Potem ożeniłem się bez miłości. Jedyna istota, którą kocham, mój syn, wychowywał się w piekle mojego małżeństwa! Tak jak ja wychowywałem się w piekle małżeństwa moich rodziców! A myśl, że mój Sylwunio będzie tak nieszczęśliwy jak ja łamie mi serce. Praca, która była moim powołaniem okazała się udręką za grosze. Zabija mnie samotność, którą sam sobie zgotowałem! Nikt i nic mnie już nie czeka! Nie widzę przed sobą przyszłości! Jestem w proszku! W rozsypce! Wypalony! Rozmontowany! Śmiertelnie zmęczony, chociaż niczego w życiu nie dokonałem! Muszę przystanąć w biegu, chociaż nigdzie nie dobiegłem. I odpocząć! Odpocząć za wszelką cenę!!!"
"Towarzyszu podróży, zbudowałeś byt swój zasklepiając, jak termit, wyloty ku światłu i zwinąłeś się w kłębek w kokonie nawyków, w dławiącym rytuale codziennego życia. I choć przyprawia cię on co dzień o szaleństwo, mozolnie wzniosłeś szaniec z tego rytuału przeciw wichrom, przypływom, gwiazdom i uczuciu. Dość trudu cię kosztuje, by co dnia zapomnieć swej kondycji człowieka. Teraz glina, z której zostałeś utworzony wyschła i stwardniała. Nikt już się nie dobudzi w tobie astronoma, muzyka, altruisty, poety, człowieka, którzy zamieszkiwali może ciebie kiedyś."
"To jak to? już nie będę więcej młody? Już nie naprawię popełnionych głupstw?"
Tu oprócz cytatów postanowiłem dodać coś od siebie choć miałem w tym blogu tego nie robić.
Tak jak chyba w większości filmów Pana Koterskiego o Adasiu Miauczyńskim tak i tu Pan Marek opisuje w dużym stopniu swoje życie. Choć chyba nie tylko swoje. Oglądając po raz "setny" ten film ciągle czuje się, jakby ktoś uderzał mnie otwartą dłonią w twarz i mówił przy tym " Patrz! przecież to Twoje życie!, Ty tego nie widzisz ale ja tak! Spróbuj to zmienić! Wiesz, że możesz! Zrób to!"
Popełniłem w swoim wszak krótkim życiu sporo błędów, które dopiero teraz zaczęły się ujawniać. Wydaje mi się, że to przez zakłamany obraz, który dostałem w dzieciństwie. Nie dostałem tego lustra w którym mogłem odbić swoje uczucia.
Nie chcę zwalać wszystkiego na dzieciństwo, jednak miało ono na pewno duży wpływ na mnie i na moje dzisiejsze myślenie. Dziś o tym wiem. Wiem to od dawna. Próbowałem już kiedyś coś z tym zrobić,rozłupać tą zaschniętą glinę, jednak zabrakło mi odwagi. Teraz znowu podnoszę pięści bo... nie chce żyć tak jak do tej pory żyłem. Czeka mnie długa droga ale wiem, że jeśli nie ruszę to w końcu zapętlę się ze swoim życiem. Albo jak moi rodzice albo jak mój starszy brat, który poszedł śladami rodziców. Już kiedyś sobie powiedziałem, że nie będę taki jak oni (tak jak ojciec Adama w WJCH) jednak nie zrobiłem w tym kierunku praktycznie nic. A właściwie moje błędy o których wspomniałem są powieleniem ich błędów.
Nie chce więcej tak żyć. Bo to przypomina bardziej wegetacje niż życie.
Zaczynam od dziś! :)
Wracając jeszcze do filmu trochę mnie smuci gdy widzę lub słyszę komentarze jak ten film jest nudny albo mało śmieszny. Nie próbuje jednak tym osobom tłumaczyć zawiłości scenariusza. Skoro Ci ludzie nie rozumieją tego filmu to albo nigdy czegoś podobnego nie doświadczyli (i chwała Bogu za to) albo mają klapki na oczach, a w tym wypadku mogę życzyć jedynie powodzenia w dalszym życiu. Wiem jak zachowywałem się ja kiedy ojciec bądź dobry przyjaciel starali mi się coś w tym temacie wytłumaczyć. To musi przyjść samo. U mnie impulsem był film WJCH i za to dziękuje Panu Markowi.
Przy okazji chcę podziękować wszystkim, którzy mnie wspierają. Dziękuj wam jak i Bogu, że was mi zesłał! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz