wtorek, 17 sierpnia 2010

Dziś bez cytatów.

Kilka dni temu jechałem na rowerze do centrum. Przy rondzie ONZ zobaczyłem żebrzącego mężczyznę z dzieckiem. Dziś mi się to przypomniało i zacząłem się zastanawiać.
Zastanawiać co musiało się stać, żeby doszło do takiej sytuacji. Czy stracili mieszkanie, pracę? od czego się zaczęło... Dziś żałuje, że się nie zatrzymałem i nie zapytałem.
Jakiś czas temu kupiłem żebrzącej, niepełnosprawnej kobiecie trochę jedzenia. Nie chciała pieniędzy. Zresztą pieniędzy raczej nie daje (wyjątkiem był ostatnio młody chłopak grający na gitarze na starówce). Męczy mnie to, że nie zatrzymałem się przy nim. Nigdzie się nie śpieszyłem. Dziś przychodzi mi myśl, że mógł on być jak te cyganki (przynajmniej tak mi się wydaje, że to cyganki)jeżdżące w tramwajach w okolicach centrum. Kiedyś usłyszałem, że pracują dla kogoś, męcząc te dzieciaki, żeby tylko wyciągnąć kasę od ludzi. Ale czy on był taki sam? Nie był nachalny jak one.
Czuję, że się już nie dowiem.
Dlaczego nie zwrócił się nigdzie o pomoc? jakąkolwiek pomoc.
Ciągle mam przed oczami jego, dziecko i brudne zabawki którymi próbował uspokoić syna.
Po raz kolejny dotarło do mnie ile mam. Do czego doszedłem. Choć dalej nie potrafię chyba tego docenić.


"dziecko głoduje nowy kościół sie buduje
dziecko głoduje pan premier współczuje
(...)
powiem logika
gdy zamiast pomnika
zobacze na ulicach
że nikt już nie zdycha"

52 Dębiec - Powiem


miało być bez cytatu ale jednak się i do tego jakiś znalazł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz