"wszystkie myśli i uczucia, których nie ma gdzie pomieścić"
Znowu coś we mnie siedzi. Coś co szuka ujścia, coś co chce napisać z głębi ale nie wiem jak zacząć. A może już zacząłem? Może to jest właśnie początek.
Wstałem dziś bez większej chęci do robienia czegokolwiek, bez chęci do odbierania telefonów. Przemogłem się, wstałem, poszedłem do fryzjera. Zobaczyłem, że zawiść może być wszędzie. Nawet u fryzjera, nawet za 5 zł można sobie oczy wydrapać, choć może też nie mam pełnego obrazu sytuacji. Usłyszałem też historię kobiety, która od 11 lat opiekuje się niepełnosprawnym mężem.
"Ciągle staramy się ocalić siebie, zapomnieliśmy o głębokiej radości, płynącej z oddawania życia za drugich"
Dwie kobiety zaczęły zastanawiać się jak to jest z tym Bogiem. Dlaczego małe dzieci umierają a "ci źli" chodzą po świecie?, dlaczego papierosy idą w górę, jak alkoholizm wpływa na ludzi, to że zbyt gwałtownie odstawiony prowadzi do śmierci...
Dużo przemyśleń miały jak na jedną wizytę u fryzjera.Zero odpowiedzi.
Nie odzywałem się, choć coś cisnęło mi się na usta. Sam nie wiem co bym powiedział.
Dokąd zmierza ten świat... a dokąd zmierzam ja? Dokąd prowadzi moje życie?
Też nie mam odpowiedzi. Szukam.
Strasznie zaniedbuje swoich przyjaciół. Aż dziw bierze, że jeszcze chcą ze mną w ogóle rozmawiać. A potrafię przez długi czas nie kontaktować się z nimi. Ot tak. Czy to oby na pewno przyjaźń?
Strasznie też zaniedbałem pracę nad sobą. Na dobrą sprawę już od dawna nie robię nic w kierunku poszukiwania siebie. Zabsorbowałem się innymi. Ale nie sobą. Od siebie ostatnio uciekam. Za często.
Sms od brata. W końcu ma dla mnie jakieś pieniądze do oddania. Całkiem niezła wiadomość jak na dzisiejszy dzień. Choć to i tak tylko mała część dość sporego tortu.
Ciągłe zawirowania z pieniędzmi. Już dawno sobie powiedziałem, że się z tym ogarnę. Coś słabo mi idzie. Po części z mojej winy, po części przez to co mnie "spotyka"
A może by tak kiedyś jak Christopher McCandless pociąć karty, dowód osobisty i ruszyć w podróż. Podróż w poszukiwaniu siebie, natury, Boga. Dziś brakowało by mi do tego odwagi, by zostawić wszystkich i wszystko
"Happiness only real, when shared"
Jedno z ostatnich przemyśleń Christophera będącego z dala od ludzi.
Na dziś Never Cry Wolf. Drugi film o odnajdywaniu siebie w naturze.
Edit: Doszedłem do wniosku, że mój dzisiejszy "wisielczy" humor był efektem przemęczenia z którym na siłę próbowałem walczyć. Krótko mówiąc idę spać :p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz