niedziela, 25 lipca 2010

Refleksje

"Mam w sobie te emocje, muszę je wypluć
Za długo we mnie siedzą
Koniec zamułki i gapienia się w okno"


Po co przychodzimy na ten świat?

"Jak to jest? – gubimy się jak startujemy,
i całe życie się odnajdujemy?"


Naszło mnie dziś na pisanie, przypuszczam, że jest to spowodowane kacem. Wstałem ze sporym bólem głowy i chyba przez to postanowiłem nabazgrać co nieco na kartce a teraz to przepisuje tu.

"Czasami wolałbym nie wiedzieć
Czasami wolałbym nie rozumieć
Żyć sobie w hermetycznym świecie
Jak dobrze urodzeni ludzie

Z czasem dochodzą doświadczenia
Nic się nie zmienia sobie patrzę
To wiedza czyni nas słabszymi
Albo nas wzmocni na zawsze"


Zastanawiam się po co jestem na tym świecie. Czy mam coś zdziałać w tym świecie? Coś jak Neo w Matrixie? :>

"Nie wiem, od czego zacząć
Ale muszę przestać ślęczeć
Nad pustym arkuszem
O małą relacje się pokuszę
Mych konwersacji z Morfeuszem"


Na pewno jak bym wpisał temat życia w google to znalazłbym wypowiedzi filozofów w tym temacie ale nie o to mi chodzi.
Czym dla mnie jest życie? Aktualnie ciągłą walką.

Życie jest jak dżungla - albo jesz albo jesteś jedzony

Nie odczuwam przyjemności z faktu iż jestem tu i teraz. Czytałem różne książki, mówiące o tym, iż powinno się nauczyć dostrzegać rzeczy małe w naszym życiu ale jakoś nie potrafię podnieść powiek i tego zobaczyć. Nawet jeśli zdarzy się tak, że podnoszę te powieki to i tak jakoś to co widzę nie przemawia do mnie zachęcająco.
Dlaczego?
Nurtuje mnie też pytanie czym jest szczęście, szczęście w życiu.
Każdy na pewno inaczej zdefiniuje swoje swoje szczęście. Dla jednych będzie to ukochana osoba czy rodzina dla innych jakieś rzeczy materialne. A może wiara?
A dla mnie? Nie potrafię jeszcze tego określić. Może dowiem się tego jak znajdę "tą jedyną" albo wygram w totka i pospłacam długi :>
Ale czy o to naprawdę chodzi? Jak bardzo bym się zmienił?
Podobno dostajemy od życia tylko to, co wcześniej daliśmy od siebie - czyli dając dobro, dobro do nas wraca. Jakoś nie przemawia to do mnie. Nie uważam siebie za wybitnie dobrego czy altruistycznego człowieka ale czasami zdarzają się przebłyski niesienia pomocy i jakoś nie czuję żeby to dobro do mnie wróciło. Altruistycznie podchodząc do tego robiłem "te rzeczy" nie oczekując nic w zamian. Tylko czy na pewno? w głębi mnie jednak chyba coś wierciło możliwość jakiejkolwiek nagrody. Choćby to, żeby poczuć się sam ze sobą lepiej. Pamiętam sytuację z przed jakiś 10 lat kiedy pomagaliśmy z ojcem w przeprowadzce znajomym i powiedziałem do niego, iż fajnie jest komuś pomagać. I chyba mówiłem szczerze.

"Nic nie robić, nie mieć zmartwień
Chłodne piwko w cieniu pić
Leżeć w trawie, liczyć chmury
Gołym i wesołym być
Nic nie robić, mieć nałogi
Bumelować gdzie się da"


Rozpisałem się a dalej nie wiem o co chodzi w tym życiu :>

"Mówiłaś mi, że mam się zmienić,
Lecz jak to zrobić gdy od lat sami jesteśmy w sobie uwięzieni,
Komu mam wierzyć, co nazwać zaufaniem,
Czym jest - honor, szacunek, duma, prawda ponad prawem,
Nasza, Wieża Babel, problemów Himalaje,
Hipokryzja co nam żyć bez systemu nie daje,
Witaj w teatrze lalek - elita w pierwszych rzędach,
Choć wiedzę to my mamy, ale w cudzych rękach,
Prawda `debeściak`, ty o tym wiesz najlepiej:
Głupoty to tu możesz kupić nawet jak chcesz w sklepie,
Sprzedawca Cię poklepie po ramieniu, bo ty płacisz,
Jak chcesz mamy w promocji tu kopa w dupę gratis

Ile deszczu musi spaść, by brat oczyścić Ziemię,
Ile wersów musisz znać, by raz spojrzeć na siebie,
Ile grzechów kusi nas, by świat spełnił marzenie,
Ile szczęścia może dać jedna chmura na niebie
(...)
Że za dużo śpię, a w modzie energia na fali
(...)
Póki co wciąż ślęczę, ogarniam człowieczeństwo,
Choć czasami najpiękniejsza prawda to szaleństwo
(...)
Ból, gniew, agresja, ja wiem zazwyczaj - dobro przyciąga przeciwieństwa,
Tak wygląda ta Mekka, ludzkich obyczajów wad,
To nieprawda, że ludzie lubią z tego kraju kraść,
Żaden strach nie zatrzyma tego co mamy w umysłach,
To nasz fach, pierdol niemoc nie trzeba magistra,
Bo żadna szkoła wyższa nie da tyle dla Ciebie,
Ile spragnionym szczęścia jedna chmura na niebie"


Mocno wierzący pewnie powiem mi, że życie jest aktem wiary, ktoś inny, że życie jest zabawą. Ani jedno ani drugie jakoś do mnie nie trafia. Przypuszczam, że inne warianty też bym zanegował. Szanuje wasze poglądy ale nie starajcie się przekonywać mnie do nich.

"Całe nasze życie jest jak kamień rzucony w wodę. Nigdy nie wiemy, jakie kręgi zatoczymy naszym upadkiem, czyją śmierć spowodujemy i kogo uzdrowimy. Ile niepokoju wzniecimy dokoła siebie, ile katarakt zdejmiemy ze ślepych rzek."

"Nie ma rad na temat wad naszego pokolenia"

"Po co ludzie są przy nas i po co my jesteśmy przy nich"

Zdaję sobie sprawę, iż to co piszę może nie trzymać się jakiegokolwiek sensu ale miałem wenę to z niej skorzystałem :)
Może chciałem w ten sposób sprawdzić siebie co jestem w stanie wypocić z długopisem w ręku.

"Pożycz dłonie, włożę w nie długopis i napiszę wersy do niej"

"Ten wie, tamten wie tylko ja nie wiem
Może coś przeoczyłem
A może nie znam sam siebie"


Mam swoje problemy. Każdy ma. Wiem. Spoko. Mało mnie to jakoś obchodzi. Ja mam swoje, których chciałbym nie mieć. Po co mi one? Może problemy mają motywować do działania, żeby nie siedzieć bezczynnie na czterech literach? Może doświadczeniem mamy dzielić się z innymi?

"Niektórzy ludzie przyszli na świat, by samotnie borykać się z losem, ani to dobre, ani złe, takie jest życie."

Jakby wyglądało życie bez problemów?
Może siedziałbym na werandzie domku w lesie nad rzeką w słomianym kapelusz z gitarą w ręku, starając się wydobyć jakieś dźwięki :> Tylko, że właśnie dotarło do mnie, że w tym marzeniu nie widzę nikogo innego. Tylko siebie. Czy do końca życia chcę zostać samotnikiem? Uciec od ludzi na zawszę? O czym będę wtedy myślał.

"O wiele łatwiej jest żyć na uboczu, bez przyciągania niczyjej uwagi"

Wiem, że na moje pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi, że są one tylko zapisanymi literami, tworzącymi słowa, zdania. I może to wszystko wydawać się stekiem bzdur to jednak dla mnie jakieś znaczenie ma.

"Ja o świcie chce budzić się z ułożonym życiem to wiem
Z porządkiem w głowie, wzrokiem z pod pewnych powiek
Wtedy powiem szczerze warta była praca
Te same sny, te same łzy, mam do kogo wracać"


"Życie jest jak jazda na rowerze. Żeby utrzymać równowagę musisz się poruszać naprzód"

Przez lata budowałem swój mur. Mur, który miał mnie strzec przed ludźmi i ich negatywnym nastawieniem w stosunku do mnie. Każda cegła tego muru była dokładana za każdym razem kiedy ktoś mnie zranił. Niektórzy potrafili dołożyć kilka cegieł na raz. Przez doświadczenia z przeszłości mimowolnie odgrodziłem się od prawie wszystkiego i wszystkich. W dużym stopniu mi się udało. Tak jest przecież wygodniej.
Wygodniej nie znaczy wcale lepiej, bo ów mur odgrodził także moje uczucia, wytłumił je do minimum. Kilka lat temu zacząłem go rozłupywać jednakże praca ta jest ciężka. Nie jestem pewien czy starczy mi sił i odwagi aby rozłożyć go w całości. Ale chcę.

"Pożycz serce, moje wciąż bije ale to kamień"

Mogę chyba powiedzieć, że mimo wszystko cieszę się ze świadomości o tym fakcie. Dwa, że wiem co muszę zrobić.

"Lepiej bez celu iść na przód, niż bez celu stać w miejscu. A już na pewno lepiej, niż bez celu się cofać"

Zaczynając temat muru zahaczyłem o temat DDA (kto zna ten termin ten zna, kto nie zna niech poradzi się wujka Google ;) )
I idąc dalej tym tematem mógłbym za całokształt winić rodziców, ale tego nie robię. Choć pokusa jest duża bo mogli ze sobą coś zrobić a tego nie uczynili. Wtedy też ten temat nie był tak rozpowszechniony jak dziś ale na pewno nie mam zamiaru ich usprawiedliwiać.
Zamiast obwiniać rodziców biorę odpowiedzialność za swoje życie i chce je zmienić. Nie chce być taki jak oni.
A co do tego kilka cytatów z książki o tej tematyce.

"Możemy dać tylko tyle, ile sami otrzymaliśmy"

"Do swego rozwoju dziecko potrzebuje luster, w których mogłoby owe możliwości dostrzec i ocenić. Lustrami są inni ludzie, a największe znaczenie przedstawiają ci, których dziecko ma do dyspozycji w najwcześniejszej fazie życia, krótko mówiąc najczęściej są to rodzice.
Przez obserwację swego odbicia dziecko dowiaduje się, kim jest. Odczuwając np. głęboki smutek, początkowo nie jest tego świadome; smutek jest, istnieje ale dziecko nie potrafi sobie uświadomić, że jest to jego własne uczucie, że jest ono częścią niego. Jeśli natomiast ów smutek będzie dostrzegalny w lustrze, dziecko przyjmie go jako swój, stanie się on częścią niego, a wnioskiem na planie psychicznym będzie konstatacja: "Mam prawdo odczuwać smutek, smutek jest czymś dobrym". Odbiciem smutku dziecka w lustrze jest dostrzeżenie go przez rodziców. Widzą go, akceptują zatem dziecko otrzymuje od nich "przyzwolenie" na to uczucie, które stanie się odtąd częścią jego życia. Jeśli natomiast rodzice sami w sobie nie mają uregulowanej relacji do emocji nazwanej smutkiem, nie dostrzegą jej również u swojego dziecka. Lustro będzie puste, nieme, nie będzie w stanie pokazać dziecku ("odpowiedzieć" na jego pytanie), co się z nim aktualnie dzieje, co odczuwa."


Nie myślałem, że w tym blogu będę pisać o sobie wprost, ale dzięki temu poczułem się lepiej. Wydusiłem to z siebie a i może osoby czytające to i znające mnie choć trochę zrozumieją co we mnie siedzi :)

Jeśli ktoś trafił tu przez przypadek a dotyczy go termin "DDA" to zachęcam do przeczytania książki "Hipopotam w pokoju stołowym" - Tommy Hellsten
Dwa powyższe cytaty pochodzą właśnie z tej książki

Sorry, że tak skacze po tematach ale pisałem to co mi przychodziło do głowy :)


"Nadanie sensu życiu może doprowadzić do szaleństwa, ale życie bez sensu jest torturą niepokoju i próżnych pragnień, jest łodzią pragnącą morza i jednocześnie obawiającą się go."

"Nasze życie jest takim, jakim uczyniły je nasze myśli."

"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre – w tym cel rozumnego życia."

"Moje życie będzie miało taki sens, jaki ja sama mu nadam."

"Musimy żyć. Żyć tak, by później nikogo nie musieć prosić o wybaczenie. "

"Kiedy widzimy ciągle tych samych ludzi [...] stają się oni w końcu częścią naszego życia. A skoro są już częścią naszego życia, to chcą je zmieniać. Jeśli nie stajemy się tacy, jak tego oczekiwali, są niezadowoleni. Ponieważ ludziom wydaje się, że wiedzą dokładnie jak powinno wyglądać nasze życie. Natomiast nikt nie wie, w jaki sposób powinien przeżyć własne życie."

"Kiedy jem, nie zajmuje mnie nic poza jedzeniem. Kiedy idę, to idę, i tyle. A jeśli przyjdzie mi walczyć, jeden dzień nie będzie lepszy od drugiego, by umrzeć. Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem. Zrozumiesz, że tak jak pustynia tętni życiem, tak jak niebo jest pełne gwiazd, tak wojownicy walczą, bo jest to nieodłącznie wpisane w człowieczą dolę. I wtedy twoje życie stanie się świętem, wielkim widowiskiem, ponieważ będzie tą chwilą, którą żyjesz, żadną inną."

"Każdy z nas żyje w swoim własnym świecie."

"Każdy człowiek umiera, nie każdy naprawdę żyje."

"Jeśli ktoś zbyt długo żyje w miejscu doskonałym, zaczyna się nudzić." ( to tak do tego braku problemów ;> )

"Czy nie uważasz, że starać się zrozumieć życie, to rzeczywisty problem?"

"Co nie boli, to nie życie, co nie przemija, to nie szczęście."

"Dzisiaj dzień pierwszy reszty twego życia
Wczoraj powinieneś na starty spisać
Z przeszłością kwita z radością się przywitaj
Staw czoła przeciwnością
(...)
Wiesz czasem należy się zagubić aby potem móc się z powrotem odnaleźć
(...)
Normalka często jest do dupy tulisz smuty zamiast krzyczeć jupi"



Cytaty o "życiu" żywcem skopiowane z wikiquote.org
reszta to teksty piosenek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz